18 Listopad 2019
Nawigacja
· Strona główna

· Zarząd Oddziału
· Funkcje przy Zarządzie
· Komisja Rewizyjna
· Kluby przy ON PZK w Pile
· Członkowie Oddziału
· Informacje składkowe

· Artykuły
· Download
· Forum
· Linki
· Kategorie newsów
· Galeria zdjęć
· Szukaj
· Kalendarz
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Klub SP3KWM chętnie ...
· Zgłaszanie instalacj...
· projekt regulaminu D...
· Klucz sztorcowy
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
Ostatnie artykuły
· SP3ZBY w akcji dyplo...
· Historia ON PZK w Pi...
· Historia ON PZK w Pi...
· Historia ON PZK w Pi...
· Wspomnienie Kolegów ...
Losowa fotografia
Nawigacja
Artykuły » Sylwetki naszych członków. » SP3EPX - historia
SP3EPX - historia

2009-12-10 23:11:44

Jestem SP3EPX

articles: SP3EPX_1.jpg

Taki tajemniczy zapis identyfikuje tylko jedną osobę na całym świecie. Dla niezorientowanych: SP oznacza Polskę, 3 - numer okręgu, EPX natomiast to indywidualny znak krótkofalowca. Ten należy do Bogdana Ksyckiego. Emerytowany dziś technik mechanik oraz instruktor nauki jazdy był jednym z pierwszych krótkofalowców w Pile. Jest nim nadal.

articles: SP3EPX_2.jpg

- To już nie hobby, lecz pasja - twierdzi Bogdan. - Towarzyszy mi od dzieciństwa i zostanie ze mną do grobowej deski, a może i dłużej - dodaje z uśmiechem.

1

Wszystko zaczęło się od radia. Zmontowałem je, gdy miałem 10 lat. Konstrukcja była prosta. Z kartonika i drutu zrobiłem cewkę, dołączyłem do niej kondensator strojeniowy i słuchawkę radiotelegrafisty. Wkładałem ją do głębokiego talerza, żeby pogłośnić dźwięk. Antenę też sam zrobiłem. Przyniosłem druty z tokarni, połączyłem je i rozwiesiłem za oknem. Gdy to moje radio uruchomiłem, okazało się, że odbiera dwie stacje: "jedynkę" z Warszawy na falach długich i Wolną Europę na krótkich. Pamiętam, że przyszli sąsiedzi, słuchali i podziwiali, a rodzice byli dumni, że mają takiego zdolnego syna. Późniejsze radia, mimo, iż bardziej skomplikowane, nie budziły już takiego entuzjazmu. Jedno z nich, nazywało się Moskwa, zbudowałem na czterech tranzystorach. Grało idealnie, ale gdy tylko chciałem ścisnąć je w skrzynce - milkło. Racjonalnej przyczyny tej radiowej przekory nie znalazłem. Dzisiaj coś bym na to zaradził, ale Moskwy już dawno nie ma...

2

Kiedy już opanowałem sztukę montowania radioodbiorników zadałem sobie pytanie: dlaczego mam tylko odbierać, przecież równie dobrze mogę też nadawać? W tym pomyśle ubiegł mnie kolega Benek. To on zbudował pierwszy lampowy nadajnik w Pile. Bazował na amerykańskim nadajniku do CB radia. Mój nadajnik - już tranzystorowy - powstał nieco później, gdy byłem w technikum. Jak na debiut, zasięg miał nawet spory, bo z ulicy Bieruta, gdzie mieszkałem, aż do internatu "gastronomika". Przestroiłem kolegom radia, by mogli słuchać puszczanych u mnie w domu płyt. Miałem zaledwie trzy winylowe krążki: Ricka Nelsona, Małego Władzia i Czesława Niemena. Leciały na okrągło.

Muszę przyznać, że ten mój wynalazek posłużył również do niecnego celu. Wypożyczyłem go znajomym na maturę. Jeden z nich zakamuflował nadajnik pod ubraniem. Nikt z nauczycieli się nie domyślił, że zadania z matematyki rozwiązał ktoś z zewnątrz. To był lukratywny interes. Przebił moje kieszonkowe prawie dwa tysiące razy. Sumienie trochę gryzło, ale jaki był ze mnie gość!? Niektórzy do dzisiaj są mi za to wdzięczni.

3

Gdy było już na czym nadawać i czym odbierać należało poszukać takich samych zapaleńców jak ja, czyli krótkofalowców. Wraz z kolegami zapisałem się do LOK-u. Na początek zaserwowano nam zajęcia z telegrafii. Uszy od tej "titawy’ puchły. Nie było łatwo, ale daliśmy radę. Potem wysłano nas na kurs do Rawicza. Zakończył się zaraz po sylwestrze, na egzamin czekaliśmy pół roku, i kolejne pół na wydanie licencji. Uprawniała ona do nadawania na wszystkich pasmach radia amatorskiego. Przyznawała ją Państwowa Inspekcja Radiowa. Zanim jednak to nastąpiło solidnie nas "prześwietlono". W tych czasach łatwiej było uzyskać pozwolenie na broń niż licencję krótkofalowca. Ale w końcu doczekaliśmy się. Pierwszymi licencjonowanymi krótkofalowcami w Pile oprócz mnie byli: Edmund Klęsk, Jerzy Zieliński no i Benek J.

4

Zatrudniłem się w LOK jako instruktor do spraw szkolenia krótkofalowców i płetwonurków. Dzięki temu miałem dostęp do specjalistycznego sprzętu. Pierwszą łączność, co prawda nielegalną, ale potwierdzoną zrobiłem na takim nadajniku, jaki pokazany był w "Czterech pancernych". Kolega, który odebrał ode mnie korespondencję pracował na radiostacji 10 -RT 26. Taką samą miał w czołgu Janek Kos. Ja nadawałem z RBM-1, czyli z nadajnika, jakim posługiwała się serialowa Lidka. Połączyłem się wtedy z obozem harcerskim w Smolarni, gdzie odbywało się zgrupowanie komendy pilskiego hufca. Pojechałem tam. Wymieniliśmy karty QSL, potwierdzające łączność. Takich kart mam około stu tysięcy. Jest tego kilka kartonów.

5

Pewnego dnia listonosz przyniósł mi paczkę od znajomego z zagranicy. Nieduże pudło owinięte w szary papier opatrzone było napisem: "Żywność krótkotrwała. Doręczyć natychmiast". Po otwarciu zobaczyłem prawdziwe cudo - najnowszej generacji transceiver IC -202 - S. To jest serce każdej radiostacji. Resztę, czyli zasilacz, wzmacniacz i anteny dorobiłem własnoręcznie. Z tym sprzętem wystartowałem w zawodach europejskich. Zależało mi na wygranej, więc żeby zwiększyć swoje szanse pojechałem z kolegami w Karkonosze. Mieliśmy ze sobą chyba z osiem pokaźnych skrzyń i aluminiowe tyczki anten. Z tym całym majdanem pchaliśmy się do wyciągu. Turyści patrzyli na nas jak na nienormalnych. Gdy już była nasza kolejka - wyciąg się popsuł. Zaproponowałem, że na pierwszą stację podjadę "maluchem", ale ten pomysł od razu mi wyperswadowano. Trzeba było znaleźć inne rozwiązanie. I znaleźliśmy. Do jego realizacji użyliśmy "argumentu", który przekonałby każdego normalnego faceta. Kupiliśmy czystą wódkę i żeby nie podpadło, przelaliśmy ją w słoiki po ogórkach. Gdy chłopaki zobaczyli taką baterię, od razu oczy im się zaświeciły i zapał do pracy powrócił. Uporali się z awarią w trymiga i na czas dotarliśmy na Szrenicę. Stamtąd zrobiłem połączenie z Włochami. To ponad dwa tysiące kilometrów. Chciałem być najlepszy i byłem. Pokonałem wówczas prawie trzystu zawodników.

6

Kiedyś odebrałem informacje z Rumunii, że w jednym z tamtejszych szpitali leży ciężko chora kobieta. O tym fakcie należało jak najszybciej powiadomić jej męża. Mieszkał w Szczecinie. Bez chwili wahania - wbrew przepisom, które zabraniają przekazywania wiadomości od osób trzecich - korespondencję tę przerzuciłem do kolegi w Lipianach, a ten z kolei przesłał ją do Szczecina. Po godzinie gość skontaktował się z lekarzami w Rumunii, a ja się zastanawiałem, co może mnie spotkać za złamanie regulaminu. Kiedyś moi znajomi, zresztą dwaj bracia, przekazali sobie informacje o zdrowiu swojej matki i zostali za to ukarani. Mnie się upiekło.

7

Dla krótkofalowców świat jest mały. Któregoś ranka zgłosił się jeden z Kanady. Twierdził, że ma rodzinę w Margoninie. Podał nazwisko, adres. I co się okazało? A to, że jego babcia i moja były sąsiadkami. W pewnym momencie ta właśnie kobieta przyłączyła się do rozmowy, twierdząc, że pamięta mnie z czasów, gdy przyjeżdżałem do Margonina na wakacje.

articles: SP3EPX_3.jpg

Góra z górą się nie zejdzie, a człowiek z człowiekiem zawsze... Byłem w szoku.

8

Gdzie ja się już nie łączyłem. Zaliczyłem prawie cały świat. Dotarłem nawet do jednej z wysp Nowej Zelandii. Mieszkał tam człowiek, który walczył w Armii Andersa. Kilka razy z nim rozmawiałem. Na długiej liście moich korespondentów jest także Jacques Cousteau. "Wyłowiłem" go na pokładzie Calypso, kiedy badał delfinki wpływające z Morza Północnego do Bałtyku. Łączyłem się również z dwoma amerykańskimi majorami w bazie Guantanamo na Kubie oraz ze statkiem kosmicznym ISS i stacją kosmiczną Mir. Krótkofalowcy wszędzie dotrą...

9

Spośród wielu sukcesów, jakie stały się moim udziałem najbardziej cenię sobie ten z 2006 roku. Startowałem wtedy w zawodach międzynarodowych. Uplasowałem się na pierwszym miejscu w Europie i dziewiątym na świecie. Wyprzedziło mnie tylko siedmiu Amerykanów i Kanadyjczyk. Mam zatem powód do dumy i... dwa marzenia, żeby podczas jednych zawodów wykonać łącznie do stu krajów, albo nawiązać tysiąc połączeń. Do tej pory udało mi się zrealizować tylko to pierwsze. Ale jestem uparty i wiem, osiągnę swój cel.

10

Kto dzisiaj bawi się w krótkofalarstwo? Tylko stara kadra. Młodzi wybierają Internet. Jest szybszy, łatwiejszy w obsłudze i podobno niezawodny. Ja wolę odpalić swój sprzęt. Chociaż nie jest najnowszy, jeszcze mnie nie zawiódł. Bez problemu łapię łączność z najbardziej odległymi zakątkami świata. Gdzie i kto odbierze mój sygnał? Ta niewiadoma najbardziej fascynuje.

Chciałbym jednak powrócić do moich pierwotnych zainteresowań falami ultrakrótkimi realizując łączności z wykorzystaniem odbicia fal radiowych od księżyca. Dwa takie połączenia - jako jedyny w Pile - już wykonałem. Mam nadzieję, że będzie ich więcej.

Katarzyna Polasik

 

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Przemienniki oddziałowe
SR3N
Wejście - 145,0875 MHz
Wyjście - 145,6875 MHz
Aktywacja - CTCSS 67 Hz
Informacje dodatkowe...
----
SR3PI
Wejście - 431,450 MHz
Wyjście - 439,050 MHz
Aktywacja - CTCSS 67 Hz
Aktualnie online
· Gości online: 2

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 28
· Najnowszy użytkownik: SP3EOL
Kalendarz
Po Wt śr Cz Pi So Ni
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Więcej...:
6,196,808 unikalne wizyty